<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Dziurkacze> 
<author_1= Ziemowit Kumiski>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="2">
<date=1952-02-10>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Osoby:
A  stary biurokrata, uczestnik konkursu Orbisu zamieszczonego w nrze 338 Przekroju.
B  czonek jury tego konkursu.
A: Przepraszam pana, czy to tu ten konkurs?  B: A pan w jakiej, sprawie?  A: Wanie w sprawie konkursu (rozwija rulon). Przyniosem pomys.  B: Niestay za pno, termin ju min.  A: Prosz pana ja sam urzduj i wiem co to jest termin. Monit by?  B: Nie byo, skde  A: Urgens by?  B: Nie.  A: Napomnienie?  B: Nie.  A: Groono osobist odpowiedzialnoci?  B: Skde.  A: No to co to za termin??  B: Ale nagrody ju przyznano.  A: Przed terminem??  B: Przecie tumaczyem.  A: Mnie  staremu urzdnikowi chce pan tumaczy?  B: Prosz pana, w kadym razie nawet spniony pomys te bdzie rozpatrzony. Chodzi o udogodnienie a nie o konkurs.  A: No widzi pan, na moje wyszo.  B: Wic jaki jest ten pana pomys?  A: (pokazuje karton) Prosz.  B: Co to Jest?  A: Bilet.  B: Bilet? Na co?  A: Na wszystko, to jest uniwersalny bilet na wszystkie rodki lokomocji, do wszystkich hoteli, na wszystkie wycieczki, na wszystkie posiki, na cay rok, na terenie caego kraju.  B: Ale na czym polega to usprawnienie?  A: Nie trzeba nic pisa. Rozumie pan? adnej biurokracji, adnych papierkw.  A: Nie rozumiem.  A: aden urzdnik Orbisu nit bierze owka do rki. Maj tylko dziurkacze.  B: I co taki urzdnik tym dziurkaczem robi?  A: Nie tym, tylko tymi. Tych dziurkaczy ma pitnacie.  B: Po co tyle?  A: Na kad usug inn dziurk robi.  B: No i jak to dziaa?  A: Bez zarzutu. Prosz: mieszka pan w Gdyni. Jedzie pan do Warszawy. Bilet, miejsce w wagonie sypialnym, tramwaj w Warszawie, hotel, obiad kolacja.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>